BECREATIVE - fotografia ślubna, usługi fotograficzne Warszawa.

Plan był prezycyjny i dograny, kilka wyrwanych z rzeczywistości dni miałem spędzić w okolicach Morskiego Oka. Niestety - jednego nie dało się zaplanować - pogody. Do schroniska podchodziliśmy już w lekkiej mżawce, a prognozy były tylko gorsze, więc po nocy na werandzie postanowiliśmy nie marnować czasu nad piwem, tylko wycofać się w skały. Wybór padł na podkrakowską Dolinkę Będkowską i tym sposobem zamiast zdjęć z górskego wspinania oraz tatrzańskich pejzaży prezentuję sportowe foty i widoczki z dolinek. Na zdjęciach Maciek Korzeniak (UKA) i Mateusz Zabłocki (KW Warszawa).

001

002

003

006

004

005

007

008

009

tagi: , , , , , , , , ,
Google!Live!Facebook!MySpace!

Wreszcie udało się wyrwać z miasta choć na chwilę! Weekend w Beskidzie Sądeckim nie jest może szczytem moich wyjazdowych marzeń, ale w dobrym towarzystwie pozwolił zresetować umysł i naprawdę odpocząć. Choć czas był krótki, to przygód co nie miara! Przede wszystkim pociągowych, ale po kolei...

_14

Zaczęło się jak zwykle od opóźnienia na kolei, ale w końcu ciuchcia wtoczyła się na Dworzec Wschodni, wsiadłem, ku swemu zdziwieniu bez kłopotu znalazłem miejsce i poszedłem spać. Jechałem sam, w przedziale drzemały jeszcze trzy osoby. Przed Krakowem obudził nas jeden ze współpasażerów, któremu niestety ktoś w międzyczasie ukradł torbę z laptopem. Nieprzyjemna sytuacja, w której właściwie nic nie można zrobić, poza wyciągnięciem nauczki na przyszłość i pilniejszym strzeżeniem własnego plecaka, w którym większość miejsca zajmował oczywiście aparat.

_19

W Krakowie nastąpiła wymiana pasażerów, z obcych na swoich, Anię i Przemka, z którymi po kolejnych kilku godzinach wysiedliśmy na stacji w Rytrze. Góry przywitały nas lekkim mrozem i ciężką mgłą, ale właściwie bez śniegu. Wreszcie można było głębiej odetchnąć i poczuć ciężar tylko plecaka, zamiast obowiązków i odpowiedzialności. Pyszna sprawa, jak mawiają niektórzy. Im wyżej wchodziliśmy, tym gęstsza była mgła i powoli pojawił się śnieg. Po kilku godzinach marszu doszliśmy do schroniska na Przehybie, gdzie zasiedliśmy do sutego obiadu, grzanego piwa i dalszej rozmowy o wszystkim i niczym.

_21

W niedzielę trzeba było zejść mocno oblodzonym szlakiem do Krościenka nad Dunajcem, gdzie już czekał (no, może nie do końca czekał, trzeba było trochę podbiec, żeby zdążyć) autobus do Krakowa. Posileni pysznymi, tradycyjnymi krakowskimi sznyclami, łudząco podobnymi do naszych mielonych, mogliśmy udać się na pociąg powrotny do Warszawy. I tu rozpoczęła się kolejna przygoda.

_23

Zgodnie z najlepszymi tradycjami PKP ponieważ relacja KRK-WWA cieszy się dużą popularnością, zlikwidowano część połączeń, dzięki czemu kiedy już kilkanaście minut po czasie pociąg wtoczył się na stację, okazało się, że dla części chętnych nie ma miejsc. I nie mówię tu o miejscach w przedziałach... Dzięki wesołej przemowie Przemka, a także groźnieszym okrzykom jednej pani, udało się skłonić zasiadających na korytarzu do solidarnego stania, dzięki czemu wszyscy stojący pod drzwiami naszego wagonu zmieścili się w środku. W toalecie oraz przejściu między wagonami zorganizowano przechowalnię bagażu i, jak zwykle w trudniejszych niż zwykle sytuacjach, rodacy zaczęli ze sobą rozmawiać i było miło. Zdjęć niestety nie ma, bo, jako się rzekło, bagaże były w strefach ściśle wyznaczonych i niedostępnych. Towarzystwo było ciekawe, bo a to pies-czempion, a to koleżanka-pilot wycieczek do Azji i Afryki, więc na opowieściach i śmiechu podróż mimo wzrastającego opóźnienia minęła jak z bicza strzelił. Na Centralnym rozstaliśmy się jak starzy znajomi i każdy odjechał w swoją stronę własnym nocnikiem.

_25

Choć ciało po takim weekendzie było trochę zmęczone, to duch wreszcie odżył i z nową radością można się zabrać do życia! Także polecam.

tagi: , , ,
Google!Live!Facebook!MySpace!

I oto kolejne dziecko! Fajnie jest widzieć swoje zdjęcia w gazecie w kiosku :) Polecam, relacja jest znacznie bardziej wyczerpująca niż na blogu, siłą rzeczy.

mg

tagi: , , , , , , , , , , , ,
Google!Live!Facebook!MySpace!

Po długim czasie oczekiwania, poprzedzonym nie krótszym okresem pisania po nocy ze Szwagrem ukazał się pierwszy z naszych materiałów na temat wyjazdu do Chamonix. Także polecam!

extremium

tagi: , , , , , , , , , , , ,
Google!Live!Facebook!MySpace!

Chłopaki z zaprzyjaźnionego studia filmowego Dreamfield skończyli montować film z naszej wyprawy do Chamonix. Część materiału była nagrywana moim aparatem. Enjoy!

tagi: , , , , , , , , , , , ,
Google!Live!Facebook!MySpace!

No i zbliża się powrót do rzeczywistości. Za nami ostatnie dwa dni w górach. Tym razem popisywaliśmy się w dolinie Argentiere, czyli z drugiej strony Aiguille Verte. Wjechaliśmy sobie jak jacy Państwo wyciągiem narciarskim, i po krótkim zjeździe znaleźliśmy się u wylotu kuluaru Gigord. Jest on równie stromy i trudny jak Whymper, ale dwa razy krótszy, poza tym dzięki północnej wystawie panowały znacznie lepsze warunki śniegowe. Jerzy i Mateusz sprawnie i śmiało zaliczyli zjazd, na koniec zgodnie wykładając się przy przeskakiwaniu przez szczelinę brzeżną. Przy wszystkich tych manewrach zagładzie uległa tylko jedna para gogli, także gdyby ktoś znalazł w okolicy, to proszę o kontakt.

_74

Podejście pod kuluar Gigord

_80

Seraki w dolinie Argentiere

_93

Dolina Argentiere

_94

Te same seraki, co wcześniej, tylko bliżej

_96

I mały bonus autorstwa Mateusza: tak wyglądałem ja...

tagi: , , , , , , , , , , , ,
Google!Live!Facebook!MySpace!

Kolejne dni w górach za nami. Tym razem działaliśmy na Aiguille Verte. Podeszliśmy do schroniska Le Couvercle, gdzie w winter roomie spędziliśmy noc w towarzystwie wspinaczy z krajów alpejskich, którzy wzbudzali naszą zazdrość opowieściami typu "trzy godziny jazdy samochodem do Chamonix"... Mnie męczyła czkawka-potwór, spowodowana najprawdopodobniej zmęczeniem i wysokością, dlatego przez cały czas musiałem leżeć. Zerwaliśmy się skoro świt (a właściwie przed świtem, choć i tak godzinę później, niż planowaliśmy) i w ciemnościach nocy zaczęliśmy podchodzić pod kuluar Whympera. U jego wylotu rozstawiłem się ze śpiworem i aparatem, a chłopaki rozpoczęli podejści, które w/g planów miało trwać godzinę, a zajęło cztery. Na przełęcz położoną powyżej 4000 m n.p.m. udało się dotrzeć tylko Mateuszowi, dzięki komunikacji radiowej podjęliśmy decyzję, że czas zacząć zjeżdżać, a Jerzy dołączył poniżej. W trudnym (55 stopni nachylenia, wycena 5.3) zjeździe były przygody, które na szczęście skończyły się dobrze. Dzisiaj dzień odpoczynku, a jutro ostatni raz ruszamy w góry!

_43

Północna ściana Grandes Jorasses ze schronu Le Couvercle

_44

Mer de Glace i Mont Blanc ze schronu Le Couvercle

_53

Początek podejścia pod kuluar Whympera na płd. ścianie Aiguille Verte

_55

Przejście przez szczelinę brzeżną

_61

Ratunek nadszedł - śnieg jeszcze spada, Mateusz już nie, na szczęście




tagi: , , , , , , , , , , ,
Google!Live!Facebook!MySpace!

Nagadałem się wczoraj, więc dziś bez lania wody, same foty:

_7

Nasz obóz na Col du Midi - wcześnie i zimno

_9

Podejście pod Breche du Carabiniere

_13

I zjazd w wykonaniu Mateusza - styl wojownika Ninja...

_17

... oraz Jerzego - styl Błyszczącej Narty

_22

Nasz obóz, tym razem z góry

mateusz_1

Mateusz w schronisku Cosmique

_25

Wstaje nowy dzień, niestety wraz z mgłą - szykujemy odwrót

_30

Bagietka to podstawa pożywnego śniadanka

_31

To jest właśnie ten moment, kiedy chłopaki jeszcze mają nadzieję, że pogoda nie pozwoli im iść w góry...

tagi: , , , , , , , , , , ,
Google!Live!Facebook!MySpace!

Po krótkiej przerwie wróciła zima. A właściwie, to ja wróciłem do niej. Od paru dni jestem w Chamonix (takie francuskie Zakopane). Towarzyszę dwóm narciarzom, Jerzemu i Mateuszowi, którzy planują ambitne zjazdy kuluarami w rejonie Mont Blanc. Trzy ostatnie dni spędziliśmy w górach na aklimatyzacji i przyzwyczajaniu się do panujących realiów. To oczywistość, że Alpy są wielkie, ale jedno wiedzieć, a zupełnie co innego samemu doświadczyć tej skali, zupełnie nieporównywalnej do polskich gór.

Dotychczas chłopaki zjechali z przełęczy Breche du Carabiniere, stosunkowo prostym zjazdem (ale na tyle trudnym, że nie odważyłem się wejść tam z nartami i po zrobieniu zdjęć wycofywałem się z połowy wysokości na piechotę), wczoraj lokalnym klasykiem Val Blanche, co dostarczyło pewnych niespodziewanych emocji z powodu gęstej mgły, która nie tylko uniemożliwiała podziwianie widoków, ale co gorsza utrudniała orientację w terenie i lokalizację szczelin. Na szczęście się udało. Dzisiaj wjechali ponownie kolejką na Aiguille du Midi i zjeżdżają kuluarem Cunninghama, co jest już sporym wyzwaniem. A ja sobie siedzę w dolnej stacji kolejki nad filiżanką espresso i obróbką zdjęć, czekając na sygnał, że są już przy drodze i można ich odebrać.

Wkrótce pojawi się trochę zdjęć, także bądźcie czujni!

logo

tagi: , , , , , , , , , , ,
Google!Live!Facebook!MySpace!

Kontakt

Sławek:
Tel. (9:00-18:00) 509 487 970
e-mail: slawek [at] becreative.pl

Kalendarz

«»
Maj 2012
NPWśCPS
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031